|
Blog > Komentarze do wpisu
Dzień w którym znudziły mnie zombie…… nadszedł 22 listopada 2011 roku. Podczas lektury "Narodzin Gubernatora" Jaya Bonansinga, na podstawie "The Walking Dead" Roberta Kirkmana. Nie to, że to zła książka - jak na popliteraturę bawię się zaskakująco dobrze - ale ile można? Męczą mnie bohaterowie popełniający wciąż te same błędy. Robiący hałas, gdy nie powinni. Zmierzający do dużych miast, gdzie najwięcej trupów. Poruszający się pieszo i po ziemi, zamiast samochodem i po dachach. Nierozumiejący, że zombie to nie człowiek i wciąż dręczący się wyrzutami sumienia. Kłócący się między sobą o duperele - jakby w obliczu apokalipsy duperele miały jakiekolwiek znaczenie. Tracący człowieczeństwo z dnia na dzień, bo taka jest popkultura, nie stać jej na opisywanie dłuższych procesów społecznych/psychologicznych. Męczą mnie dziury w zombie-logice. Epidemia choroby przenoszonej przez ugryzienie nie miałaby szans na rozwinięcie się. Człowiek nie jest drapieżnikiem (znaczy jest, ale wymyślił narzędzie), dlatego ma tępe zęby nie nadające się do rozrywania ofiary na strzępy. W opanowanej przez broń palna Ameryce żywe trupy nie miałyby szans. A do tego powolny, jęczący i głupi truposz nie jest w stanie zaskoczyć dorosłego człowieka, więc walka z nimi powinna być banalnie prosta. Kiedy w 1968 roku Romero kręcił swoją "Noc żywych trupów", było w tym cholernie dużo odwagi. Nie dość, że robił film społecznie zaangażowany (główny bohater jest czarnoskóry), to jeszcze niesamowicie krwawy i pesymistyczny. Później zombie stał się metaforą społeczeństwa konsumpcyjnego, pochłoniętego jedynie zaspokajaniem swoich potrzeb, ogłupionego i odpychającego. Ale dziś, 43 lata po "Nocy żywych trupów" naprawdę ciężko powiedzieć coś świeżego w temacie. Nie przeczę, że Kirkmanowi się udało - w 2003 roku pokazał światu dramat psychologiczny osadzony w postapokalipsie. Ale z "The Walking Dead" jest jak z każdą telenowelą, potrafi zachwycić, ale szybko nudzi. Pierwszy trejd jest świetny (zwłaszcza, że rysuje go Tony Moore - autor tego arcydzieła), trzeci zaczyna nudzić, czytając siódmy sam czułem się jakbym był żywym trupem. Od pewnego czasu trawię zombie już tylko jako dowcip, parodię. "Left 4 Dead" - tak, "Dead Island" - nie, "The Dead Set" - tak, "The Walking Dead" (serial) - nie, "Zombieland" - tak (Emma Stone KURWA TAK), kolejne filmy Romero - nie. Ale i tu widzę nadchodzące znudzenie - "Shaun of the Dead" już mnie wynudził. A przecież atakują mnie jeszcze technozombie z "Deus Exa", locustozombie z "Gears of War" i necrozombie z "Dead Space"… Popkulturo, czas wymyślić coś nowego. I nie, zombie-naziści się nie liczą! środa, 23 listopada 2011, taqwa
TrackBack
Komentarze
Gość: lut, 89-69-182-89.dynamic.chello.pl
2011/11/26 12:08:56
Drogi Tomku,
Piszę tutaj ponieważ nie chcę mi się rejestrować na wp oraz wiem, że ten komentarz zginął by pod masą innych. Chodzi mi o wasz materiał z Afterfall: InSanity. Tak, grałeś jak lama, ale wynika to z tego, że nie czytasz tego co gra Ci podpowiada. Pierwsze primo. Wciskając LT lockujesz się na przeciwniku i przez to nie mogłeś do niego strzelać ani zmieniać broni. Po drugie primo: przy wymachiwaniu bronią reczną nie trzeba ruszać prawą gałką, ale skąd miałbyś to wiedzieć skoro nie przeczytałeś ani jednego tutoriala. No, ale lepiej potem hate'ować, że nie chcesz czytać tylko grać i że to błąd w designie gry skoro zmusza Cię do odrobiny wysiłku. To samo tyczy się tego gdzie masz iść. Wystarczy się chwile zastanowić. Sam jestem zdziwiony jak różny może być odbiór tej gry patrząc na to jak Ty grałeś, a potem gdy gra się samemu. IMO gra wcale nie taka słaba jak można to wywnioskować z waszego video. A po za tym to uwielbiam nieczyste zagrywki i z drżeniem napleta wyczekuję każdej środy, żeby zaciągnać wasz podcast :) PS. Pilnuj się, bo kiedyś Cię spotkam i... uścisnę Ci rękę :)
Gość: niunia, 87-207-139-240.dynamic.chello.pl
2012/02/17 21:07:42
weeez czemu nie piszesz kocham cie ; )
2012/03/10 20:55:08
hmmm... czas wspomnieć o "Duma i uprzedzenie, i zombies"!! 8E....
Jak o tym pierwszy raz usłyszałam, myślałam, że to żart. |
Coś jak, skoro z dobrej książki można zrobić chujowy film, to dlaczego z chujowego filmu nie dałoby się zrobić chujowej książki. Wszystko się da.