statystyka
Blog > Komentarze do wpisu

Mili starsi panowie i te puszczalskie małolaty

 

Zacząłem właśnie czytać "Dziewczynę w złotych majtkach" Juana Marsé'a i muszę przyznać, że jest coś hipnotyzująco przerażającego w tym jak kultura oswaja nas z pedofilią. W starych facetach piszących powieści o tym, jak te młode lafiryndy wskakują im do łóżka i obciągają całymi nocami zachwycone intelektualną przewagą i emocjonalną dojrzałością pana na wylocie życia.

Szczególnie mocno uderzyło mnie to przy sprawie Romana "W pupę to nie gwałt" Polańskiego. Legiony nawiedzonych autorytetów przetaczających się przez antenę TVN24 i tłumaczących dlaczego 13-latki to dziwki, a dorośli mężczyźni nie potrafią powstrzymać się przed dymaniem ich w tyłek, wydawały mi się po prostu smutną próbą oczarowania rzeczywistości. Rozpaczliwym krzykiem tych wszystkich starców, którzy raczej już nie poruchają, że "hej, przecież one same tego chcą, te wszystkie dziwki czekają na nas na każdym rogu, ok, może ostatnio nie skorzystałem, ale przecież to nie znaczy, że jeszcze nie zdarzy mi się okazja, mam milion na koncie i potrafię przymknąć oko na fakt, że dziewczyna płacze"!

Literatura zna przynajmniej kilka prawdziwych arcydzieł (i piszę to bez ironii) zbudowanych na opowieści schodzącego lowelasa o tym jak uwiódł i wykorzystał jakąś dziewczynkę.

Co ciekawe, im delikatniej i bardziej romantycznie ukazany związek tym mniej mnie on wkurwia. Czytając "Zrób mi jakąś krzywdę, czyli wszystkie gry wideo są o miłości" Żulczyka powstrzymać pawia pędzącego z żołądka na myśl o 25-latku i 14-latce głównie dlatego, że Dawid powstrzymuje się przed penetracją (ktoś może powiedzieć, że to nie pedofilia, ale ja nawet w wątku romantycznym "Osiedla Swobody" doszukuję się napastliwych staruchów i niewinnych, skrzywdzonych dziewcząt). Rozczula mnie też afekt Lewisa Carrolla pstrykającego lajtowe, wiktoriańskie porno foty swojej wymarzonej Alicji, bo mniemam, że jednak zdecydował się zwalić konia, niż pomolestować (choć mniemanie moje opieram przede wszystkim na fajowym opowiadaniu Sapkowskiego "Złote popołudnie" z tomiku o niezwykle grafomańskim tytule "Coś się kończy, coś się zaczyna").

Niedobrze zaczyna mi się robić w momencie, gdy na scenę wchodzi penetracja i inne dorosłe rozrywki wykraczające ponad pocałunek. Całe baterie nawiedzonych, propedofilskich psychoanalityków i literaturoznawców mogą mi wmawiać, że Humbert Humbert był ofiarą Dolores, ale ja i tak wiem swoje, bo widziałem film z Jeremym Ironsem, a w nim scenę jak Lo podskakuje na kolanach zboczeńca i od tamtej pory czuję się brudny. Podobnym uczuciem wypełnia mnie "Rzecz o mych smutnych dziwkach" Márqueza, która wprawdzie udaje historię miłosną, ale jak dla mnie cały ten motyw z niewinnym przesypianiem wspólnych nocy, to po prostu autocenzura 80-letniego dziadka, który bardzo chciałby jeszcze zamoczyć.

Najtrafniejszym komentarzem do miniatury Márqueza pierdolącej o czystej miłości 90-latka do 14-letniej śpiącej królewny jest świetna, gorzka scena z "Hańby" Coetzeego, w której żona takiego właśnie Casanovy z ubiegłego stulecia wyśmiewa jego naiwność. "Co młoda dziewczyna mogłaby w tobie widzieć - drze się na staruszka, któremu wydawało się, że był seksownie wspaniałomyślny wymuszając na swej studentce seks w zamian za zaliczenie, co w jego rozumieniu było gorącym romansem - widziałeś się ostatnio w lustrze?".

Może mam kiepską pamięć, ale nie kojarzę arcydzieł literatury opisujących tę drugą stronę - pisanych przez kobiety powieści o tym jak to dobrze być uwiedzioną przez starszego mężczyznę, gdyż wiek nastoletni to jałowe seksualnie doświadczenie, o ile nie pojawi się na horyzoncie jakiś pięćdziesięcioletni miłośnik seksu analnego. Więcej, do głowy wciąż przychodzi mi brutalne "Kazirodztwo" Angot opowiadające o takim właśnie panu, co to łaskawie obdziela swoją nastoletnią córkę analną miłością, przy okazji rujnując jej życie na długie lata. A przecież nie jest to książka o gwałcie, czy wykorzystywaniu - ta 16-letnia ladacznica na wszystko się zgadzała, była autentycznie zakochana!

Jedyne dobre wytłumaczenie dla pana w łóżku z dziewczynką to pieprzona miłość. Uczucie, które potrafi dojrzeć i upewnić się, że druga strona tego chce, nie poczuje się skrzywdzona, dostała dowód i z dziewczęcia stała się kobietą. Nie przekonują mnie żadne pierdoły o wyzwoleniu i życiowej edukacji sprzedawane w seksistowskim (choć świetnym) "Californication", ani mity o galeriankach i nastoletnich prostytutkach głoszonych przez poszukujących okazji obrońców Polańskiego, ani tym bardziej bajeczki o zakochanych starcach spod znaku Nabokova i Márqueza. Nauczyłeś się ruchać, naucz się czekać - nawet jeżeli jesteś tylko postacią literacką!

 

wtorek, 27 lipca 2010, taqwa

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: red_normal, *.chello.pl
2010/07/28 10:49:00
Ostatnie zdanie wymiata. No i jeszcze niezwykle trafiony komentarz co do afery Polańskiego.
-
Gość: JimmyBond, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/07/29 21:43:04
You're my new personal hero, man!
-
2010/08/04 22:42:27
A myślałam, że jestem sama!! :(((
-
Gość: Deelicious, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/08/08 20:02:28
mine too... odpalcie mi go kawałek!