statystyka
Blog > Komentarze do wpisu

10 najbardziej wpływowych zgonów, czyli spóźniony wpis zaduszkowy

Oto oni. Dziesięciu wspaniałych, których zejścia nie sposób było przegapić. Dziesięciu, których śmierć wstrząsnęła światem (a w niektórych wypadkach także zaświatami). Galeria pozbawiona zdjęć i linków, bo nie chce mi się ich wstawiać.

 

10. J. F. Kennedy

Najpiękniejszy spośród amerykańskich prezydentów. Jego uśmiech do dziś pozostaje symbolem dziewictwa, w które popadły Stany po drugiej wojnie światowej. Jego legenda wciąż przywoływana jest, gdy mowa o jakimkolwiek demokratycznym kandydacie na prezydenta i wszyscy już zapomnieli, że Kennedy był zaangażowany w kilka afer, jego błędne decyzje sprawiły, że sytuacja na Kubie się ostatecznie spieprzyła, a on sam był bardzo chętnie krytykowany.

9. Jan Paweł II

Najbardziej polski spośród papieży. Człowiek, którego śmierć wstrząsnęła naszym kraikiem. A na pewno polskimi mediami, które nagle odkryły, że czarne wstążki w logo i żałobny wystrój strony internetowej dwukrotnie zwiększają oglądalność. Jedyny przywódca religijny jakiego znam, który doczekał się własnego pokolenia - przez kilka dni należało do niego nawet kilkanaście osób. Wielki propagator pokoju pomiędzy Widzewem Wisłą (dzięki Olga) a Cracovią.

8. Jack z Titanica

Fikcyjny facet, którego śmierć dla wielu nastolatek z mojego pokolenia była ważniejsza niż realny pierwszy raz. Ześlizgujący się w zimną toń Jack to ikona i basta. Sam kilka razy go widziałem i ani razu uśmiech na mych ustach się nie pokazał, raz nawet łza zakręciła się w oku mym prawiczym, gdy pomyślałem ile dziewcząt wilgotnieje na widok DiCaprio, który po prostu umiera, podczas gdy ja muszę się starać, rozmawiać, listy pisać i kwiaty kupować, by zasłużyć na litościwy hand job.

7. Gandalf Szary

Pierwszy na liście, który umiera, lecz żyje. Dla wielu miłośników fantasy i gier fabularnych śmierć Gandalfa była jednym z najbardziej tragicznych momentów Władcy Pierścieni. Do tej pory wielu z nich nie może się otrząsnąć - pogrążeni w żałobie biedacy studiują informatykę, boją się dziewcząt, a po studiach zamieniają się w korporacyjne zombie, które stać na tylko na błyskotliwość na firmowym forum. I fakt, że Gandalf powraca jako Biały nie zmniejsza tego bólu - bo przecież to już tylko chamska, chińska podróba wyprana w Pervolu.

6. Kurt Cobain

Długo zastanawialiśmy się (ja i cała redakcja bloga „Dziwki i splendor”), którego ze słynnych muzyków umieścić na naszej liście. Mocnymi kandydaturami był niedawno zmarły Jackson, o czarnych walczący Hendrix, młodo zawałem trącony Morrison, brzydka, acz o pięknym głosie Joplin, grubo zmarły Elvis zwany Królem i efektownie zastrzelony Lennon. Ostatecznie jednak padło na Cobaina - jego mózg rozbryzgany na ścianie, ekwilibrystyczne wygibasy by sięgnąć spustu dwururki wsadzonej do ust, samobójczego przesłania, które natchnęło pokolenie i falę naśladowców, nie potrafiących wymyślić własnego powodu.

5. arcyksiążę Franciszek Ferdynand Habsburg

Chyba jedyny facet na świecie, którego śmierć wywołała wojnę. I w zasadzie nikt nie wie o nim nic więcej. Więc nie będę się bawił w Wiki i pisał głupot.

4. Hitler

Największy skurwiel spośród skurwysynów. Człowiek, którego szaleństwo doprowadziło do największej tragedii w historii świata. Osobiście mały, zakompleksiony dyletant artystyczny, znany też z tego, że nosił wąsy (a my z Gąsiorem nienawidzimy wąsów). Zaszczytne czwarte miejsce zapewnił sobie strzelając sobie (cholerna niezręczność językowa, ale nie wiem jak to ominąć) w łeb i unikając tym samym sądu w Norymberdze.

3. Jezus Chrystus

Żydowski prorok, palestyński powstaniec, pacyfista, rybak. Jeden z najbardziej wpływowych nie-do-końca-pewnych-czy-żyli ludzi w historii. Zdaniem wielu również nie-do-końca-martwy. Jego śmierć zapoczątkowała rozłam w Judaizmie i narodziny religii, która przez kolejny tysiąc lat była prześladowana lub prześladowała, by ostatecznie przeistoczyć się w biurokratycznego giganta skupionego na walce z seksem, prezerwatywami i ochronie praw obywatelskich embrionów.

2. podpułkownik Henry Blake

Jeden z głównych bohaterów legendarnego M*A*S*H. Dziwicie się, że jest wyżej niż Dżej Si i Dżej Pi Dwa, no to wiedzcie, że gdyby nie śmierć podpułkownika Blake’a najprawdopodobniej wciąż oglądalibyście grzeczne, ułagodzone seriale, pozbawione śmierci. Scena, w której Radar informuje o śmierci swojego dowódcy to jeden z najważniejszych momentów w historii telewizji, a konsekwencje jej nakręcenia oglądamy do dziś - choćby w takich, chętnie sięgających po śmierć ważnej postaci produkcjach, jak „Lost”, „24 godziny”, „House” czy „Chirurdzy”.

1. Mufasa

Zejście Mufasy to najprawdopodobniej najsmutniejsza scena w historii kina. Zgon, która miliony dzieci oswoiła ze śmiercią. Z odwiecznym porządkiem narodzin i umierania. Nie ma bardziej wstrząsającej sceny niż Simba wchodzący pod łapę swojego martwego ojca. Jeżeli nie płakałeś nigdy przy „Królu Lwie” nie zasługujesz na miano istoty ludzkiej - jesteś zimnym, egoistycznym stworzeniem, któremu obcy jest los Afryki, świata i najsympatyczniejszego lwiątka we wszechświecie.

EDIT: Mufasa to wielka, niedoceniana tragedia! Jezus wiedział, co go czeka. Pożegnał się ze wszystkimi, namaścił swojego następcę. Pożegnał się z matka, pomodlił. A Mufasa… Był w sile wieku, wychowywał syna, jego królestwo rozkwitało, wiec właśnie nadszedł czas by zainwestował w siebie, zainteresował się rodziną… taka tragedia. „Król Lew” to jeden z ostatnich filmów, po którym płakałem. Później już żadna tragedia nie wydawała mi się prawdziwa…

poniedziałek, 02 listopada 2009, taqwa

Polecane wpisy

  • W wigilię wigilii

    Kiedyś znałem ich wszystkich. Kubę, co zawsze był bardziej śmieszny niż zabawny, ale lubiliśmy go, bo dobrze jest mieć w paczce śmiesznego, małego Kubę, który m

  • To nie jest hejt na Toma Clancy'ego

    Tom Clancy był świetnym pisarzem, którego powieści doczekały się udanych ekranizacji. Dla mnie był jednak przede wszystkim współautorem wciągających gier akcji,

  • Zawiodłem Schopenhauera

    Miałem w tym tygodniu seks. Skończyłem "Bioshocka" . Obejrzałem "Spring Breakers ". Przeczytałem "Nakręcaną dziewczynę" (notka w drodze). Byłem dwa razy na base

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/11/03 09:34:25
A nie między Wisłą a Cracovią był papa propagował?
-
Gość: godai, *.171.105.238.static.crowley.pl
2009/11/03 09:35:57
Nie płakałem.
-
Gość: Gąsior, *.jysk.com
2009/11/03 12:51:13
Nie wiem kiedy sie przebranżowiłeś ale chyba powinno być prawiczym a nie prawniczym??
Faceci z wąsem to zuo.
Jestem socjopatą i sie z tego ciesze (Do tej pory nie obejrzałem Króla Lwa)
-
2009/11/07 16:58:02
Zgadzam się z Tomkiem. Właśnie znalazłem coś takiego . Popatrzmy na to też z innej strony: gdyby nie było Zmierzchu, nie bawilibyśmy się tak dobrze na galii MFK ;)
-
2009/11/07 17:01:42
demotywatory.pl/112239/Zmierzch - to miał byc link pod słowem "takiego".
Czemu nie działa dodawanie linków??? Dałem (a href=)(/a)... Wiem że trójkątne nawiasy:)
-
2009/11/07 17:03:19
Kurwa te komenty miały być pod wpisem o Zmierzchu :D
-
Gość: lonek, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/09/24 20:51:53
Nie płakałem na Królu Lwie! I nie trolluję!
Byłem zbyt mały, żeby zajarzyć, że on naprawdę nie żyje. Poza tym zawsze pod koniec postaci magicznie wracały do życia, toteż Mufasa sprawił mi swego rodzaju zawód. Czy ja w ogóle jestem człowiekiem? Hejtuję Mufasę?