statystyka
Blog > Komentarze do wpisu

Dlaczego olewam wybory, czyli opowieść o pewnym Tomku

Oczywiście mógłbym odpowiedzieć prostym, żołnierskim i konstruktywnym: „bo mogę, bo takie jest moje pieprzone prawo, bo nikt mnie do tego nie zmusza i żaden chuj w telewizji nie przekona mnie, że warto”, ale od zawsze mam tendencję do zwielokrotniania słów, więc i tym razem zamiast dwóch będzie ich kilkaset. Wiąże się to także z tym, że nie tylko nie zagłosuję, ale będę szczęśliwy, jeżeli namówię jak największą ilość ludzików do niegłosowania.

Oto słowo Tomka:

Tomek nie zagłosuje, bo ma do tego prawo. Tomek nie zagłosuje, bo jego niegłosowanie to tak naprawdę głos – nikły, bo nikły, jak każdy pojedynczy głos w trzydziestokilkumilionowym społeczeństwie, ale zawsze jednak. Jest to, zatem Tomka głos przeciwko temu jak wygląda i będzie wyglądać ten kraj i ta Unia Europejska bez względu na to czy zagłosuje czy nie. Tomek odmawia współpracy z systemem, legitymowania go swoim nazwiskiem, odmawia udziału w drogiej szopce, którą fundują sobie bardzo bogaci panowie, którzy kradną bardzo wielkie pieniądze. Tomek gardzi argumentem, że jego niegłosowanie odbierze mu prawo do krytyki – po pierwsze dlatego, że w demokratycznym państwie nikt nie jest w stanie odebrać Tomkowi prawa do krytyki i jeżeli będzie chciał będzie krytykował wszystko i wszystkich, używając do tego wielu słów i wszystkich liter z alfabetu, a po drugie dlatego, że Tomek uważa iż głosując legitymizuje władzę, która nastanie – nawet jeżeli będzie głosował na przegraną partię. Tomek nie chce ich legitymować, nie chce identyfikować się ze złodziejską szajką znaną także czasem jako Rząd Polski i jego przybudówki (sejm, senat i inne takie). I mówiąc o Rządzie Polskim Tomek wcale nie ma na myśli obecnego jeno liberalno-ludowego Rządu Polskiego, gdyż Tomek, w przeciwieństwie do wszystkich rządzących kretynów wie co oznacza słowo „kontynuator” i uważa, że wszystkie Rządy Polskie od bardzo dawna są równie kiepskie, i są swoimi właśnie, ni mniej ni więcej, tylko kontynuatorami. Przez co Tomek uważa rząd swojego kraju za organizację przestępczą, bo gdyby podliczyć, to w każdej administracji znajduje się po kilku przestępców, wykrywanych zazwyczaj później niż wcześniej, akurat w momencie, kiedy można to jeszcze wykorzystać politycznie, ale już nie karnie.

Tomek uważa, że naprawdę odebrać Rządowi Polskiemu prawo do podcierania sobie mordy „poparciem społecznym” można tylko poprzez maksymalne zaniżenie frekwencji i doprowadzenie do stanu, w którym władzę wybierać będzie kilka procent nie mających innych zainteresowań desperatów. Wzniecić bunt, powstanie, tudzież rewolucję przeciwko takiemu rządowi będzie niezwykle łatwo, a on sam nie będzie mógł skorzystać z żadnych służb porządkowych tudzież propagandowych, gdyż żadne nie narażą się dla bandy partaczy, których poparła garstka psychopatów.

Tomek uważa także, że chce się go namówić do udziału w szopce, w której realny wybór polega na braku dobrego wyboru. Tomek nie zagłosuje na postsolidatnościowców kierowanych przez człowieka, który w „Solidarności” niewiele zrobił. Tomek nie zagłosuje na postkomunistów, którzy nie pamiętają nawet komuny. Tomek nie zagłosuje na liberałów ugadujących się ze związkami zawodowymi. A już na pewno nie zagłosuje Tomek na nepotyczną bandę wieśniaków, zwących się czasami, nie wiedzieć czemu, rolnikami, której celem jest ostatnio rozpierdolić każdą instytucję publiczną w Tomka kraju.

Tomek odmawia udziału w wyborach, w których jego głos kupuje się za jego własne pieniądze. Odmawia udziału w spektaklu sponsorowanym ze zrabowanych mu pieniędzy, bo on sam nigdy żadnej partii politycznej wspierać finansowo nie chciał, ale kazano mu wspierać wszystkie, bo kilku złodziei i skurwysynów wystarczająco głośno krzyczało, że to słuszne.

Tomek ma już dość kasty polityków w swoim kraju. Jako inteligentny realista zdaje sobie sprawę, że niewiele przeciwko ich władzy może zrobić, i że nikt nie zauważy jego wyborczego sprzeciwu, ale Tomek cieszy się na samą myśl, że zamiast iść do urny będzie mógł zrobić coś innego, chociażby obejrzeć pornola. Wszystko jest bowiem bardziej konstruktywne niż wrzucanie pomazanej długopisem kartki do skrzynki, jeżeli na tej kartce nie ma ani jednego dobrego kandydata (a jeżeli jakiś się przez przypadek znajdzie, to debile u władzy dopilnują, by głos na niego naprawdę okazał się głosem na partyjną jedynkę).

Tomkowi wreszcie po prostu się nie chce. Tomek jeszcze niedawno był całkiem zaangażowany politycznie i uważał głosowanie za swój obowiązek, jednak Tomek dorósł. Dzisiaj chce mieć święty spokój, czego oczywiście i tak nie będzie miał, bo jakikolwiek debil nie dorwie się do władzy w Tomka kraju, za cel swój życiowy uzna utrudnienie Tomkowi życia, taka jest kolej rzeczy. A jeżeli i tak ktoś ma mu utrudniać życie, to szczerze mówiąc Tomkowi naprawdę wszystko jedno, czy będzie to debil z PO, kretyn z PiS, wieśniak z PSL czy dupek z SLD – Tomek zna więcej literek w alfabecie i nie zamierza przed żadną się uginać.

Szantaż emocjonalny, jaki powyższe literki stosują, przy wsparciu kilku nazwisk takich jak to prezydenta czy innych temu podobnych uznających siebie samych za autorytety, polegający na wmawianiu, że Tomek musi głosować, bo taki jego obywatelski obowiązek, Tomek ma głęboko w dupie. Bo żeby Tomka zaszantażować wpierw samemu trzeba spełniać jakikolwiek obywatelski obowiązek, a w pojęciu Tomka, obywatelskim obowiązkiem wszystkich mężczyzn i kobiet znajdujących się obecnie u władzy jest popełnienie zbiorowego samobójstwa, lub przynajmniej porządna (również zbiorowa) lewatywa. Tomek sam będzie decydował o tym, co jest jego obywatelskim obowiązkiem, i wyrzuty sumienia to on może mieć, jak nie pomoże niepełnosprawnemu (czasem nie pomaga, wtedy miewa), a nie jak pomoże kolejnemu przestępcy dorwać się do stołka.

Poza tym Tomek ma swoje bardzo osobiste i sprecyzowane zastrzeżenia do udziału w tych konkretnych wyborach, które w Polsce są źle zorganizowane (być może konieczne będą kolejne ogólnopolskie wybory na jednego europosła), zaś w całej Europie przeprowadzane są w myśl zasady – „wybierzmy się tak jakby konstytucja europejska już obowiązywała, może ludzie nie zauważą, że im ją wpychamy na siłę, przez dupę, wbrew sprzeciwowi społeczeństw trzech krajów (Holandii, Francji, Irlandii) i przywódców co najmniej dwóch innych (Czech i Polski)”.

Tomek politykom, którzy twierdzą, że go reprezentują ma do powiedzenia bardzo niewiele. Przesłanie Tomka w ich kierunku ograniczyłoby się do słów takich jak „kurwa”, „chuj”, „dziwka”, „skurwiel”, „skurwysynie”, „pierdol się” i „umrzyj”, i choć Tomek zdaje sobie sprawę, że to niezbyt elokwentny komunikat, to nic więcej powiedzieć im nie chce, bo się ich po prostu brzydzi.

Tako rzecze Tomek.

piątek, 29 maja 2009, taqwa

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: wrtsk, *.ssp.dialog.net.pl
2009/06/01 00:41:53
Obywatelu Tomku, posłusznie melduję - nie jesteście sami! Ja natomiast dla odmiany, jeśli Szanowny Obywatel Tomek pozwoli, swój brak zaangażowania w wybory, skwituję frazą ukradzioną od, Szanowanego skądinąnd Obywatela Konwickiego: "A jechał ich wszystkich sęk!". Argumentacje znajdziecie w komentowanym wpisie.
-
2009/06/07 09:14:52
Gdy spotkasz tego Tomka, to powiedz mu, że jest lekkim kretynem.