|
Blog > Komentarze do wpisu
WSK - dzień pierwszy - relacja na żywo
Pierwszy WSK, pierwsza podróż InterCity (herbata za 85 zł), pierwsi ludzie z branży, których poznałem. Więc co się działo w ten niezwykły dzień? - wyjebałem szlifa i zepsułem sprzęt firmy - poznałem czytelnika mojego bloga – jest nim Konrad z MotywuDrogi, rozpoznał mnie (twierdzi, że po koszuli i aparacie, acz ja podejrzewam, że raczej po 40 kg nadwagi i spanikowanym spojrzeniu), przedstawił się, przedstawił kolegę i zniknął, bez cukierka i przytulania, więc nie czuję się zobligowany odwdzięczać darmowym seksem; aczkolwiek gest miły - komuś zaimponowała moja wiedza na temat Bobby’ego Fishera – a podobno Wikipedia to kiepskie źródło informacji - okazało się, że autor najoryginalniejszego polskiego komiksu ubiegłego roku jest również bardzo sympatycznym facetem, że na swój komiks, który mi się podobał, mówi teraz „gówno” i że marzy mu się wydanie czasopisma intelektualno-pornograficznego -> wchodzę w to z zawiązanymi oczami, kneblem w ustach i skórzanym wdzianku na fiucie! - i że zdobyć numer do Śledzia nie jest tak trudno – wystarczy się podać za dziennikarza, a droga do conocnego telefonicznego molestowania stoi otworem - metodą „na dziennikarza” można też wyłudzić trochę egzemplarzy recenzenckich – aż żal, że naprawdę jestem dziennikarzem - wspominałem o szlifie i firmowym sprzęcie? - poznałem pierwszego prawdziwego geja w moim życiu – okazał się fajny i twierdzi, że ma męża (czy jeżeli gej mówi na siebie ciota to ja też mogę mówić na niego ciota, czy to tak, jak dowcipy o twojej matce, śmieszą tylko gdy ty je opowiadasz?) - nie napiłem się z branżą, chyba pierwsza randka to za wcześnie, w zamian spędzam noc z blogiem i Fight Clubem na Polsacie - kupiłem być może najlepszy komiks w tym roku – „Fun Home”, lesbijski, inteligentny i świetnie wydany, lizanie patelni też jest Czego zabrakło? - sprawnie zorganizowanych spotkań - miejsca gdzie można usiąść i pogadać - kawiarni (było tylko piwko z plastików w szatni i kawa za sześć zetów) - integracji – aspołeczne dupki jak ja pozostawiane były same sobie i w rezultacie im się nudziło - zabawiaczy jakichś (konkursów, eventów, bogowie wiedzą czego jeszcze) - prawdziwych promocji (komiksy za pięć dych przeceniane o dwa zety ciężko nazwać okazją) - ludzi łapiących mnie, gdy lecę na pysk zasłaniając się sprzętem firmy - KRL-a, Kuby O., Sylwii, profesora Sz. i kilku innych… - pięknych, wolnych, zainteresowanych spółkowaniem kobiet niedziela, 15 marca 2009, taqwa
TrackBack
Komentarze
Gość: Kuba O, chello089079088067.chello.pl
2009/03/15 23:07:21
Fun Home to przeintelektualizowan lesbojksa jazda. Może Ci się spodoba, ale za dużo snobowania na Joyce`a.
Na byłem na wuesce, bo się snobowałem na nartach, czytałem Platona i wydawałem dużo pieniędzy na alkohol.
Gość: Kuba O, chello089079088067.chello.pl
2009/03/15 23:10:12
Acha, zawsze na dziewiczym konwencie zawsze narzeka się na brak towarzystwa, pozostają jedynie komiksy. Na drugim pojawia się problem z która, z zaantagonizowanych koterii lepiej trzymać.
2009/03/16 02:05:18
lizanie patelni... ufff... dobrze, że wcześniej napisałeś "inteligencki" :D
Gość: t., host-47-35.spray.net.pl
2009/03/24 21:37:40
kuba, ty lepiej doczytaj te wszystkie lektury (w tym tego joyce), bo znowu będziesz buraki puszczał;d
|
nikt nie powiedział, że życie będzie proste...