statystyka
Blog > Komentarze do wpisu

Krótkie spotkania w środkach komunikacji miejskiej z osobami z twojej przeszłości, o których wolałbyś nie pamiętać.

 

Nienawidzę ich. Tych wszystkich pięciominutowych przyjaciół z tramwajów, autobusów i pociągów. Tych obcych, dobrze znanych ludzi spotykanych w bibliotekach i sklepach, na przejściach dla pieszych i w kinie. Tych pytających „co u ciebie” zboczeńców, którym wydaje się, że w pięć minut jestem w stanie streścić ostatnie dziesięć lat swojego życia. Litości! Czasami to jest wyrok. Wsiadasz do tramwaju i jedyne o czym marzysz to spokój. Chcesz pomyśleć, tylko tu masz szansę być sam. Włączasz mp3 i wbijasz wzrok w okno. Nie obchodzą cię nawet umierające babcie marzące o twoim miejscu siedzącym. Ale dla tego szkodnika to nie jest wskazówką. Prze więc przez cały wagon, świecąc z daleka uśmiechem. Za sam ten uśmiech chcesz go zabić. Zanim się odezwie wiesz, że zjebał ci dzień, że od tej pory może być już tylko gorzej. Ale kretyn nie widzi nienawiści w twoim spojrzeniu, jego radość jest wprost proporcjonalna do twojego gniewu. Bo przecież nigdy się nie trafi ktoś, kogo naprawdę chciałbyś spotkać – zapomniany przyjaciel, była dziewczyna, którą właśnie rzucił chłopak i chciałaby się z tej okazji z tobą puścić, czy chociażby ulubiony kujon, nad którym będziesz mógł się poznęcać. Nie. To zawsze najlepszy uczeń z klasy, ten który zawsze miał cię gdzieś, albo najprzystojniejszy sportowiec w szkole, wciąż odbijający ci dziewczyny, albo ta głupia kurwa z trzeciej ławki, za którą szalałeś, a ona wykorzystywała to spisując od ciebie prace domowe. Brnie więc między ludźmi i nie masz nawet czym mu dosrać. Czekasz tylko na sakramentalne pytanie. Naprawdę cię to kurwa interesuje? Chcesz słuchać? O całym moim bagnie, o alkoholu, o Martynie, o Okoniu, o Agacie? Wciągnąć cię w moje przejebane życie? Mamy w końcu 10 minut, zanim znów nie rozdzielimy się na dziesięć lat. Mogę opowiedzieć ci wszystko, byś znienawidził mnie – bo ten czas wystarczy, by wytłumaczyć ci jak popieprzonym skurwysynem jestem i jak pojebane jest moje życie. Będziesz miał o czym mówić tym popaprańcom, z którymi utrzymujesz kontakt – spotkałem Tomka, ale jest pojebanym, nie wyobrażasz sobie, co zrobił ze swoim życiem. Ale nie – to by było zbyt trudne, w głębi serca pragniesz przecież być fajny, nawet ta poza klnącego, skurwysyniałego cynika służy tylko temu, jest kolejną kreacją. Uśmiechasz się więc promiennie i gadasz o swoich studiach, to bezpieczny temat. O pracy magisterskiej, o doktoracie, o byłych dziewczynach. Wspominasz nauczycieli, których nie pamiętasz, swoje byłe miłości, beznadziejne młodzieńcze wpadki, wspólne alkoholowe wybryki (a nie było ich przecież tak dużo, bo, jak pamiętasz, nie cierpieliście się w szkole). Pytasz się też (a twoje zakłamanie sięga zenitu) co u niego. Czy wciąż jest z Grażyną? Nie niestety, pokłócili się (bardzo dobrze bo ich szczęście cię wkurwiało, i sam chciałeś ją przelecieć, czy wciąż masz jej numer w komórce?). Układa ci się na studiach? Tu jest lepiej, przecież to kujon (obyś zdechł pieprzony molu książkowy, życie jest niesprawiedliwe, tobie wszystko przyszło bez trudu). Czy dużo imprezuje? Owszem sporo (takiego wała ci wierzę, przecież się dobrze uczysz i zostawiła cię dziewczyna, pewnie całe twoje życie towarzyskie polega na waleniu konia w przerwach pomiędzy przepisywaniem notatek). Może spotkamy się kiedyś klasowo? Pewnie (pierdol się, złamię sobie nogę, zachoruje na raka, zniszczę sobie twarz, byś więcej nie rozpoznał mnie w tym pieprzonym ZKM, napiszę ci maila co naprawdę o tobie myślę, zacznę nękać twoją starą, grożąc, że ją zabiję jeżeli się ode mnie nie odczepisz). Ostatnio było fajnie na spotkaniu prawda? Prawda (myślałem, że umrę, najlepiej bawiłem się w kiblu, przynajmniej miałem czym zająć ręce, wszystkie te raszple wyglądają coraz gorzej, chciałem iść do domu po godzinie, ale zatrzymał mnie kumpel, błagając bym nie zostawiał go samego). I ta ostentacyjna wymiana numerami telefonicznymi. Który to już raz? Piąty, szósty? Zepsuła mi się komórka, wiesz, była w serwisie, wyczyścili pamięć (ściema opracowana już od dawna, od kiedy twoja była dzwoniła, a ty nie wiedziałeś kto to). Kurwa! W końcu wysiadasz, to nie twój przystanek, ale pragniesz wyjść z tego wagonu, zostawić historię za sobą, niech się pierdoli ze swoim życiem – zawsze wtedy pada i wieje, zawsze dostajesz za swoje chamstwo od okrutnej polskiej pogody, jesteś jednak szczęśliwy, że już po krzyku, kolejne beznadziejne spotkanie w środkach komunikacji miejskiej za tobą – znów przez kilka dni będziesz się bał jeździć na uczelnię, znów przestaniesz odbierać telefony od niezidentyfikowanych numerów. Pierdolić…

piątek, 28 grudnia 2007, taqwa

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: i., *.zab.nat.hnet.pl
2007/12/29 13:32:41
Hehehe, rzeczywiście tak się zdarza:)))
Ale tylko ty potrafisz to tak dosadnie przedstawić:)
-
2015/01/05 14:38:18
Uwielbiam Twój styl pisania i tok myślenia. Proszę, napisz czasem coś jeszcze, daj nadzieję, że na świecie jest więcej myślących ludzi