statystyka
Blog > Komentarze do wpisu

Oda do Śliwki

Budzisz się o 12 i myślisz, czy lepiej udawać trupa, by nie słuchac ujadania starych, czy może jednak napić się wody i utopić ten piekielny pomiot, który odciął twój organizm od wszelkich płynów ustrojowych. Cieszysz się - autentycznie. Przecież obudziłeś się u siebie, a nie u jakieś dziwnej szprychy z gigantyczną wadą wzroku i wrzodem na twarzy. Ponadto nie czujesz nigdzie w pobliżu rzyga. To właśnie ten moment, kiedy twoje życie jest trochę mniej chujowe niż zazwyczaj. Jesteś właśnie troszke dalej od piekła.

Wczorajsza noc powraca flashbackami, urwane sceny, zamazane widoki, pocztówki nawalonego miasta. Głosy, muzyka, rzygi, smród. Smak ciepłej tequili i wygazowanego piwa. Kibel w kiepskiej knajpie i jakaś flądra siedząca na zamknietym sedesie. Nieprzytomna, na wpół rozebrana, śmierdząca moczem i czymś jeszcze, czymś co boisz się definiować. Slalom ulicami starówki, brzęk butelek obijających się o siebie w szalonych toastach. Przepite, napuchnięte mordy twoich przyjaciół - najbliższych ci ludzi na świecie. Zadymione wnętrze beznadziejnej tańcbudy, najlepszego lokalu w tym chujowym mieście. Pod tym wszystkim - pod warstwą zmietolonych zdjęć twoich wspomnień, pod popiołem wypalonych fajek, kałużami taniej wódki i kiepskiego piwa, obrazek trochę mniej tragiczny od innych.

Śliwka. Kobieta z twoich pornograficznych snów. Widzisz ją zadymiona, pachnącą alkoholem, przesłoniętą przez powidoki tych wszystkich wykrzywionych w udawanych orgazmach lasek, które gdzieś kiedyś się pojawiły. Jedyna prawdziwa kobieta w tłumie dziewczynek, nastolatek, nimfomanek, lasek, wszystkich tych dzieci z piersiami, które przewijają sie przez twoje życie, ale nie masz czasu o nich myśleć. Kiedy wchodzi do pokoju to tak, jakby kochała się ze wszystkimi meblami znajdującymi się w środku. Zjawiskowa, nie piękna, jak wiele manekinów na świecie. Pełna, kształtna, kulista, nie kanciasta. Zdrowa, cielesna, namacalna. Aż drżą ci ręce. Tak pełna sexu, jak ty pełen przegranych spraw. Wszystkie małe gesty które wykonuje są jak rapsodie - pełne smutku i wielkich chwil. Jak piosenki Queen - śmieszne, smutne, urzekające. To jak patrzy na ciebie, gdy do niej mówisz. Tak, że nagle wszystko znika, a tobie wydaje się, że jesteś najważniejszą rzeczą w jej życiu. I nagle twoja żałosna egzystencja ma sens. To jak podnosi do ust piwo - delikatnie przechylając szklankę, pijąc drobnymi łyczkami. Jej zaczerwienione policzki, kiedy jest pijana, swoją barwą przypominające plakat coca - coli, tylko lepszy, prawdziwszy i bardziej kuszący. Drobne perełki jej śmiechu wysypujące się spomiędzy warg, kiedy sprawisz jej radość. Turlają się po stole w twoim kierunku i nagle, jak debil, pragniesz je pozbierać i schować do portfela, wyrzucając wszystkie, nic nie warte papierki. Świat istniałby zapewne bez niej, ale wart byłby mniej niż wymuszony uśmiech.

Wyjmujesz to wspomnienie z pamięci, dmuchasz na nie i wycierasz delikatnie. Odkładasz je w głowie na specjalną półkę, obok wszystkich jej obrazków, obok chwil prawdziwego szczęścia i rodzinnego spełnienia, obok pierwszych alkoholowych wzlotów i pierwszych miłosnych upadków (bo te są o wiele piekniejsze niż miłosne sukcesy). Kobiety takie jak ona nie nadają twojemu życiu sensu - one tworzą je na nowo, za każdym razem kiedy już myślisz, że jesteś układanką rozbitą na betonie. Kilka chwil z nimi i wszystkie elementy znów pasują. Jej cielesność ma w sobie coś z hłaskowskiej sakralności dziwki. Pożadasz jej bardziej niż czegokolwiek kiedykolwiek, ale nie wyciągasz nigdy ręki, bo to tak jakby przelecieć anioła. Sama wizja twojego cielska na niej to myśl równie bluźniercza co lodówka bez keczupu. To ta kobieta, której nie chcesz zdobyć, bo pragniesz by niespełnienie wypełniało cię do końca twoich dni. Byś zastanawiał się, co by było gdyby. Byś wierzyć w seks idealny, w zespolenie ciał, w cielesne, orgiastyczne przeznaczenie, w którym nie chodzi o orgazm, przyjemność i nagość, ale o dotknięcie gwiazd, o naplucie w twarz przeznaczeniu, po prostu o coś więcej.

Ale przecież nie tylko to. Przecież jest pieprzonym geniuszem, który zagina cię w każdej dziedzinie. Czujesz się przy niej bezradny, jak pierwszoklasita wpatrzony w nauczycielkę. Jak szczeniak uganiający się za watahą wilków. Jak mądrala, który przeczytał kilka komiksów, zaczyna więc pyskować Szyłakowi. Kiedy mówi, nie wiesz czy patrzeć na falujący, idealny biust, czy słuchać i starać się rozumieć. Ale pomimo to później pamiętasz każde słowo - bo jakiś mądrzejszy neuron od innych zrobił swoje i zapuścił funkcję - "zapamiętaj idioto, to kurwa piękne"! Chcesz z nią przebywać zawsze, ale przecież to fakt, że tak rzadko sie spotykacie dodaje tym spotkaniom magii. To tęsknota czyni je tym czym są, to ona upodabnia je do starych fotografii w kolorach sepii, nadaje im wytarty, sentymentalny charakter, to ona sprawia, że kiedy o niej myślisz nie przychodzą ci do głowy tytuły żadnych starych piosenek, które mógłbyś zacytować.

Jest jak niedokończony wiersz. Jak kolejna książka Hanka Moodyego, jak nienakręcony odcinek specjalny Lostów, jak trzecia trylogia Gwiezdnych Wojen, w której znów gra Harrison Ford, jak krążek Chinese Democracy.

Ale przecież to życie. Przypomina ci o tym telefon komórkowy, przeklętny sygnał nadchodzącej wiadomości, przyjemny tylko w tym początkowym stadium związku, kiedy czekasz na każdą wiadomość, na każdy znak życia. Już 12:30, jeżeli nie pokażesz się rodzicom zadzwonią po ambulans. Sms od Marzeny (jej imię to jednak nie Magda, choć Marzeny też nie jesteś pewien). Budzisz się więc, wynurzasz się z tego pięknego snu, zostawiasz ją, wracasz do życia, kolejny dzień ruszył pełną parą, a ty przegapiłeś moment. Teraz musisz gonić. Ruszyć w poszukiwaniu kiepskiego seksu i niesmacznego alkoholu. Wiesz, że każdy, kolejny poranek, jest twoją kolejna porażką. Ale mimo wszystko ruszasz. Bo są takie kobiety jak Śliwka...

niedziela, 04 listopada 2007, taqwa

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2007/11/05 20:01:42
...mam nadzieję, że byłam kiedykolwiek, dla kogokolwiek taką Śliwką...
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/11/06 00:14:43
Tomek... świetne :) a do tego jeszcze tequila i przyjaciele heh nice :)
-
Gość: , *.chello.pl
2007/11/06 10:48:26
powaliło mnie :)
-
Gość: , *.ols.vectranet.pl
2007/11/11 00:22:38
dzieki to za malo powiedziane :)Ś
-
Gość: krzysiek u, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/11/13 17:56:36
Śliwki! śliwki!
robaczywki!
...
Już po seksie
Panie Kleksie!

Smutek jest nieopisany,
przytul się do swojej mamy.
Mama ciepła i troskliwa,
śliwka zimna, gorzka
i mam po niej sraczkę.
-
Gość: alicja, *.multicon.pl
2007/11/14 21:24:44
ZAJ E BIS TE!! bardzo mi sie podoba.
-
Gość: kasia, *.dyn.user.ono.com
2008/05/07 02:07:18
post jest genialny, mam wielka ochote na autora:D